...spod skorupki...pisane
Kategorie: Wszystkie | Codziennosc | Podroze | Przemyslenia | moje malowidla
RSS
środa, 28 października 2009
Czlowiek
Sa ludzie dzieki ktorym dowiaduje sie jak bardzo jestem zabawna . Sa tacy , ktorzy uswiadamiaja mi jak bardzo potrafie byc niecierpliwa . Jeszcze innym zawdzieczam swoja dobroc , choc sa i tacy dzieki ktorym dowiaduje sie  , ze potrafie byc tez bardzo zla , nastepnie glupia , madra , uparta , ulegla , interesujaca czy nudna ...
Czlowiek jest w sumie miara wszystkiego i to wlasciwie osobowosci z ktorymi dokonuje wymiany prowokuja w nim roznego rodzaju emocje ... Czlowiek czlowieka stymuluje , nawet jesli robi to czasami wrazenie negatywne to jednak kazdy kontakt z drugim nas buduje . Potrzebujemy sie wzajemnie na rozne sposoby choc paradoksalnie ulegamy coraz czesciej potrzebie odizolowania sie lub potegujemy nasze filtry w kontaktach ...
W odosobnieniu odkrywam jak zwykle , ze przez filtr najlatwiej przechodza kontakty ktore odzywiaja moja proznosc ... i na szczescie te , ktore intryguja i oczywiscie rzadziej te w ktorych dowiaduje sie o sobie tego czego nie chce przyswoic , albo boje sie po prostu tej prawdy z mrocznej strony mojego jestestwa ...
... czyli jednym slowem wiemy o sobie najczesciej tyle ile chcemy wiedziec ?
15:21, tajemnica-czasu , Przemyslenia
Link Komentarze (13) »
wtorek, 13 października 2009
Postac androgeniczna



Jaka postac meska kryje sie za ta twarza ?
15:09, tajemnica-czasu
Link Komentarze (14) »
niedziela, 27 września 2009
Samo zycie ...
Nie ma gorszej choroby od kataru . - Tak sie mowi , nie ? I nawet jesli to nie prawda to jednak ta krzyzowkowa ozena skutecznie zakloca normalne funkcjonowanie organizmu co bezposrednio wplywa na moj i tak juz zachwiany stan emocjonalny :/ Nie czuje zapachow , oddycham "na rybe" , patrze przez lzy , a i przespac trudno ten chwilowy stan "atrofii" zmyslowej ;) Przyznam , ze juz na dlugo przed katarem wspinalam sie do pionu . Jest mi ciezko . Rozklejona , niedowartosciowana , taka slaba na duchu i ciele ... dopadl mnie jakis nihilizm osobisty ? Wakacje zbyt krotkie . W pracy potrzebuje chyba jakiejs odmiany . W domu , no coz wszystko zmienia sie zbyt szybko . Dzieci wyrastaja , a moj nowy status mamy wydaje sie ciezko przyswajalny . Ich sukcesy przestaja byc moimi sukcesami . Ich porazki rowniez ;) Stare przyslowie arabskie mowi , ze trzeba umiec podarowac dzieciom korzenie , a nastepnie i skrzydla . Moje wlasnie pomalu odlatuja i staram sie im tych skrzydel nie podcinac , choc swedzi , bo przeciez kazdy zna historie Ikara ;) Odnosnie korzeni , to pewnie dowiem sie w przyszlosci ?
Wiecznie zdrowego Gargamela dopadly problemy zdrowotne . I nawet jesli nie pali , nie pije i dobrze sie odzywia to jednak przyszedl czas na radiografy , skanery i pewne interwencje chirurgiczne .No coz jak widac niezawsze wystarcza nam dobra higienia zycia , zeby doczekac zdrowej starosci , albo ewentualnie umrzec w pelnym zdrowiu ;) Dobrze jest chyba sobie przyswoic fakt , ze nasz organizm juz od dosc dawna ulega procesowi umierania i wszystko co nam sie przytrafia jest naturalna koleja rzeczy . Oczywiscie smierc i jej procesy zawsze beda nas przerazac wiec zawsze bedziemy wypierac ja z naszej swiadomosci ulegajac zludzeniu niesmiertelnosci ;) Dlatego tez nigdy nie jestesmy na ta smierc gotowi , a kiedy przyjdzie nam sie o nia otrzec caly nasz swiat przybiera zupelnie innych walorow . Prawie wszystko to co bylo dla nas takie wazne okazuje sie tylko nieodwracalna strata czasu ... Pisze o tym poniewaz los ostatnio nie na zarty mnie wystraszyl .Na szczescie jednak okazal sie laskawy , choc pewnie nie przez przypadek przypomnial mi po co zyje ;) W momencie kiedy caly swiat walil mi sie na glowe otrzymalam w pracy telefon od redaktorki znanej gazety regionalnej , ktora zaproponowala mi wywiad na temat mojej "tworczosci malarskiej". W pierwszej chwili pomyslalam , ze to jakis zart i tak to potraktowalam stwierdzajac iz to napewno pomylka . Pani redaktor zadzwonila ponownie do mojej dyrektorki i okazalo sie , ze to nie zart ? Owszem namalowalam trzy obrazy dla mojego przedszkola i ku mojej radosci podobalo sie mojej ekipie . Nie sadzilam jednak , ze zainteresuje sie tym rowniez Urzad Miasta ? Przyznam , ze poraz pierwszy w zyciu zalowalam , ze nie jestem malarka i ze nie moge dac im tego czego z pewnoscia ode mnie oczekiwali . Niestety , nie jestem malarka i nie mam praktycznie zadnego dorobku w tej dziedzinie . Nawet jako amatorka nie znajduje czasu na te magiczne chwile w ktorych caly swiat to kolory , swiatlo i ruch wylaniajacy sie z plaszczyzny . Artykul jednak powstal i zostanie opublikowany w rubryce " portret" . Tym razem nie bedzie w nim zadnej znanej osoby z wielkimi sukcesami , ale raczej zwykla szara myszka , ktora poza praca , domem i dziecmi probuje wykrzesac z siebie emocje za pomoca pedzla i to z roznymi skutkami ;) Moze to i dobrze , ze im sie cos pomylilo , bo czy my szare myszki nie jestesmy czasami warte tej malej odslony motywujac inne myszki ? Zaproponowano mi przygotowanie ekspozycji na temat "swiat dziecka" ... To naprawde mile i takie motywujace ... moze kiedys , kiedy poczuje sie pewniej nabywajac techniki i obycia w branzy ... Dzisiaj mam tylko emocje i wielkie checi , a to jeszcze za malo na wypelnienie murow w sali ;)

Pamietam , ze jako nastolatka marzylam o trzech osiagnieciach zyciowych ; namalowac choc jeden dobry obraz , napisac choc jedna ksiazke i zagrac choc w jednym filmie . Do dzisiaj marzenia drzemia sobie gdzies gleboko w podswiadomosci i czasami daja o sobie znac . To takie pragnienie wyrazenia siebie . Rozebrania sie do naga , gdzie nikt tego nie wie :)

Pozdrawiam Was Wszystkich serdecznie i mam nadzieje , ze rowniez zdradzicie mi choc jedno z takich odwiecznych pragnien ;)

19:20, tajemnica-czasu
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18