...spod skorupki...pisane
Kategorie: Wszystkie | Codziennosc | Podroze | Przemyslenia | moje malowidla
RSS
czwartek, 15 grudnia 2011
zabawa trwa ...
No wlasnie , zamiast brac sie za okna i dywany kazda wolna chwile poswiecam na zabawe ;) Wskrzeszam dawno zapomniane fotografie ... Zyje sobie wspomnieniami , i dobrze mi z tym :)












07:29, tajemnica-czasu , Codziennosc
Link Komentarze (8) »
piątek, 25 listopada 2011
Scrapbooking
Wspanialy sposob na chandre i prezent :)
Odkrylam "to" przez przypadek pijac kawe u znajomej z pracy . Pokazala mi przy tej okazji swoje albumy i ... Wiedzialam , ze juz o nich nie zapomne :) To zupelnie cos innego niz zwyczajny album do ktorego wslizgujemy zdiecia , i ktory juz po 10-ciu stronach zaczyna nas nudzic . W takim albumie kazde zdiecie sciaga nasza uwage , i emanuje emocja uchwyconej chwili . Moze dlatego , ze animowanie kazdego takiego wspomnienia wymaga od nas nie tylko kreatywnosci , ale wlasnie tego powrotu do danej chwili , wczucia sie w nia , tak , zeby oddac jej odpowiedni charakter .To prawdziwa przygoda artystyczna i emocjonalna . A efekt jest na tyle bardziej interesujacy , ze nie jest to masowa foto-teka , ktora czesto dzwigaja nasze twarde dyski ,gdzie tak trudno o to spontaniczne przegladniecie . Oczywiscie jestem pierwsza konsumentka dobr technologicznych , i tez posiadam swoje mrowisko zdiec ... tyle , ze teraz mam ochote wylonic te , ktore maja dla mnie pewna wartosc , i wyodrebnic je z tej wielkiej masy nic nie znaczacych , robionych bezmyslnie albo zbyt repetytywnie :) No dobrze , mam ochote sie pobawic :))
Moje pierwsze proby dokonalam przy robieniu albumow w pracy dla dzieci odchodzacych do szkoly ... no i polknelam haczyk :)
Dzisiaj oczywiscie daleko mi do mojej kolezanki z pracy , jednak zdecydowalam sie na zrobienie prezentu mezowi . Od lat paletaja sie po katach zdiecia z jego dziecinstwa . Jego dziadkow i pradziadkow , do ktorych ma szczegolny sentyment . I byly nawet momenty w ktorych proponowal by cos z tym zrobic ... Kiedys juz myslalam kupic cos w stylu drewnianej skrzynki , ale "dzisiaj" zebralam sie na odwage i ... prawie skonczylam album :)
Niesamowita frajda . Juz nie moge sie doczekac do 9-tego grudnia , kiedy to wrecze mu moje pierwsze arcydzielo ;)
Oto kilka stron z ktorymi pragne sie z wami podzielic ... kto wie , moze i wy zlapiecie haczyk ?



Dodam tylko , ze to swietnie robi mi na psychike . Malowanie bywa frustrujace poniewaz tak trudno otrzymac to co sobie czlowiek wyobrazi , wiec efekty sa czesto rozczarowujace , a w Scrapbooking'u nie ma tej bariery . Staje sie ta dziewczynka z przeszlosci co tak uwielbiala wycinanki , malowanki i ekslibris'y.

Mam nadzieje ,ze spodoba sie Gargamelowi ? ;)



12:29, tajemnica-czasu , Codziennosc
Link Komentarze (5) »
wtorek, 11 października 2011
europejska salatka na orientalnym stole bywa niestrawna
Zyje sobie w kraju multietniczym co kilkanascie lat temu ocenialam jako wielkie bogactwo socjalne . W ktorym dochodzi do tylu wymian kulturowych ... Dzisiaj wszystko jakos sie przeobrazilo . I nie wiem czy to moj sposob myslenia zmienil sie na przestrzeni czasu ? Czy rzeczywiscie relacje miedzykulturowe zmienily swoja mentalnosc ? Odczuwam ciezkosc atmosfery , ktora tlumaczy niechec , dezaprobata i rywalizacja przy pierwszych wymianach pogladow , przekonan czy wierzen . Wszystko to jednak ukryte pod gruba warstwa hipokryzji nie-do-zniesienia .
Paradoksalnie spotykamy sie coraz czesciej z "mieszanymi" zwiazkami .
Takimi co to kiedys szokowaly , a dzisiaj staly sie codziennoscia . No bo kogo dzisiaj szokuje murzyn z blondynka czy Chinka z Arabem ? Sa i takie pary w ktorych trudno okreslic pochodzenie tak jednego jak i drugiego po wczesniejszym koktajlu ich rodzicow .
Wiem , ze "naturalista" powiedzial by mi , ze krzyzowanie sie wzmacnia gatunek , wzbogaca adn itp. ja jednak szara myszka konserwatystka mam z tym powazny problem :/ I niestety na dzien dzisiejszy nie potrafie tego przeskoczyc . Nie jestem " rasistka" , ale tak jak juz wspomnialam zatwardziala konserwatystka w tej przynajmniej kwesti ;)
Przekonalam sie , ze kraj multietniczy z calym swoim bogactwem kulturowym tonie w konfliktach  a zwiazkom mieszanym przypada dokladnie ten sam sort .
Oczywiscie nie ma tu zadnej enigmy jesli wyraze iz wg. mnie najbardziej kolidujaca kultura osiadla we Francji jest kultura muzulmanska . Dlaczego kolidujaca ? - Pewnie dlatego , ze kazdy Francuz muzulmanski jest najpierw Islamista , a potem Francuzem . Dlatego tez pewnie , ze jedyna polityke ktora uznaja to ich wlasna religia . Do integracji wiec niedochodzi . Francuzi uwiklali sie we wlasnej pulapce odpowiadajac na potrzeby muzulmanskich wyznawcow w strachu przed obwieszczeniem iz sa rasistami . Problem w tym , ze sytuacja wymyka sie  spod kontroli  i przybiera pelnych obaw proporcji ... Na ten przyklad rodzina swiezo przybyla np. z Senegalu po pierwszym zlozonym podaniu o mieszkanie , dostanie je ... Natomiast rodowity Francuz bedzie musial na nie poczekac z 10 lat . Miejsce w przedszkolach rowniez wydaja sie byc rezerwowane dla wielodzietnych rodzin muzulmanskich gdzie rodzice nie pracuja . Francuska rodzina , gdzie  rodzice pracuja moze sobie przeciez pozwolic na nianke . A tym nielicznym , ktorym uda sie zdobyc miejsce dla ich dziecka , placa 3 , 4 razy wiecej . Tu mamy dwie logoki ; trzeba wpuscic troche rodzicow pracujacych , zeby oplacili tym , ktorzy nie pracuja . No i druga logika uderzajaca ; ci ktorzy nie pracuja szukaja pracy , a we Francji szukanie pracy to tez praca . Problem w tym , ze sa tacy ktorzy szukaja jej tak by jej nie znalezc , bo zycie przeciez jest o tyle tansze na takim statusie . Z systemu we Francji i jego przywilejow najwiecej korzystaja Muzulmanie , jednak ciagle sa nieusatysfakcjonowani ...
W naszym przedszkolu organizujemy fety z okazji Bozego Narodzenia oczywiscie bez najmniejszego sladu Jezusa w stajence , jak i swieta Wielkanocne i tu tez bez Baranka Bozego . I nawet przy tak "laicznym" podejsciu do sprawy mamy rodzicow , ktorzy nie zycza sobie i swoim dzieciom uczestniczyc w tego typu imprezach . Przygotowane wiec paczuszki z jajeczkami czekoladowymi i zajaczkami zostaja dla personelu ;) . Spotkalam sie rowniez z zastrzezeniem urzadzania urodzin dziecka w przedszkolu poniewaz to koliduje rowniez z ich wiara . W przedszkolnym menu nie oswiadczysz wieprzowiny i tylko patrzec jak przejdziemy w ogole na mieso halal ... A tak przy okazji to juz powstaja Mcdonaldy "halal" . W marketach mamy juz coraz to bardziej obszene rejony z produktami halal . Pracownicy muzulmanscy maja teraz swoje wolne dni od pracy w dniu ich swiat , nie liczac , ze rowniez odpoczywaja podczas naszych swiat - to paradoksalnie nie przeszkadza im ...
No i jak sie tak czlowiek zastanowi to trudno znalezc tu jakas forme wymiany ? To jest cos bardziej jak odpowiadanie na potrzeby pewnej ( niebagatelnej) grupy spolecznej nic nie otrzymujac w zamian chyba , ze ciagle protesty ... dlaczego nie mozemy chowac sie w czadorze ? Dlaczego nie mozemy modlic sie na ulicach ...
I tak malymi kroczkami , takimi niewinnymi zblizamy sie nie do wielkiego bogactwa multikulturowego , ale do progresywnej "eksterminacji" tozsamosci francuskiej .

Sympatyzowalam z nasza dawna sekretarka pochodzenia muzulmanskiego . A wszystko zaczelo sie od pogaduszek kulinarnych . Od przepisu przez przyprawe doszlysmy do bardziej osobistych tematow , gdzie dowiedzialam sie , ze jej maz to Francuz . Poniewaz wiedzialam , ze jest dosc praktykujaca zapytalam zaciekawiona jak radzi sobie z ta roznica na dzien powszedni .Z dziecmi , ich edukacja z tym co na stole itp. Okazalo sie , ze poradzila sobie swietnie , bo maz przeszedl na jej religie poniewaz nie mogla by pocalowac mezczyzny , ktory piec minut wczesniej jadl swinie ... Pewne pytania nasuwaja sie tu same .... Obecnie zyja w seperacji gdzie dodatkowo rodzice tak jej jak i jego podtrzymuja sytuacje by uratowac kazde z nich wlasne dziecko .

Pracuje tez z Portugalka ,ktora zalozyla rodzine z muzulmanskim Francuzem - "sacré mélange" biorac pod uwage portugalska mentalnosc .Rodzina jednak funkcjonuje i ma sie dobrze , bo dziewczyna swietuje Ramadan , nie je wieprzowiny ... powiedzmy czesciowo przebrala koszulke . Ma to jednak swoj oddzwiek na zyciu dzieci . Od jednych dziadkow slysza to , od drugich tamto ... A Ruth , mama ich , nie zawsze radzi sobie z argumentacja w "za" i "przeciw" , a dzieci z nantury sa dociekliwe i coraz trudniej jest je zbyc .

Znam wiele przykladow rodzin mieszanych , ktore utwierdzaja mnie za kazdym razem w moim przekonaniu . Wyglada na to , ze nic dobrego z tego nie wychodzi . Mowa o tym jak bardzo wzbogacajace jest zycie dzieci w podwojnej kulturze , jest dla mnie wyrazem najwiekszej hipokryzji jaka slyszalam . Byc moze myle sie . Moze jestem zbyt dorazna i krotkowzroczna , ale wierzcie mi , nikt nie zdolal mnie jeszcze przekonac , ze jest inaczej ... Z czystej obserwacji i pewnych zwierzen dostrzegam jedynie rodzaj nieustannej frustracji rodzicow , dzieci i tesciow . Sprzecznosci i zakazy jednej kultury zbyt mocno koliduja z druga . Jedna probuje wyprzec druga , przez co , tak jedna jak i druga traci na swojej calej okazalosci . Mysle , ze nawet najwieksza milosc w takim ukladzie nie jest w stanie przeskoczyc gory konfliktow , ktora z czasem tylko pnie sie w gore ...

Na koniec powiem juz krotko ;mysle , zeby rzeczywiscie ocalic bogactwo kultur tego swiata , nie powinnismy sie mieszac . Mysle , ze to jedyny sposob na ocalenie ich roznorodnosci .

ps.
 nie pamietam kiedy pisalam w jezyku polskim . Ostatni raz chyba tutaj na blogu .Prosze wiec o tolerancje w mozliwych przekretach stylowych , interpunkcyjnych , ortograficzno-gramatycznych .

I wybaczcie mi tez brak polskich znakow ( strasznie sie to musi czytac )

ps.2
Moje drogie "zakodowane" czytelniczki nie moge sie do was dostac , bo pogubily mi sie dawniej zarejstrowane kody do waszych blogow :/

adres na ktory mozecie je przeslac to : gdzk@free.fr



22:16, tajemnica-czasu
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22